LifestylePoSwojemu

Znalezione w bibliotece: listopad 2018

Nie mam w domu miejsca na książki, dlatego kupuję je ostatnio rzadko. Często okazuje się też, że do tych, które mam, nie wracam po raz kolejny. Dlatego od jakiegoś czasu chętniej zaczęłam korzystać z zasobów naszych miejskich bibliotek. Dlatego i Was tą serią Znalezione w bibliotece chcę zachęcić do odwiedzania bibliotek częściej niż księgarń. Zaoszczędzicie, a przy okazji może kolejna książka nie będzie się kurzyć na półce w Waszych domach 😉

Marzycielka z Ostendy – Eric-Emmanuel Schmitt

Moje powitanie wyrwało ją z zamyślenia, przeszyła mnie nieprzytomnym wzrokiem. Powiedziałbym, że była poruszona. Jednak na jej twarzy pojawił się uśmiech, prawdziwy, pozbawiony hipokryzji, przebłysk słońca w oceanicznym klimacie

Oj, uwielbiam opowiadania Erica-Emmanuela Schmitta, jego styl i narrację. Jeżeli miałabym wybrać jednego autora, którego książki chciałabym mieć na własność, to właśnie jego. Z nieodzowną chęcią wracałabym do nich po raz kolejny. Zbiór opowiadań w Marzycielce z Ostendy skupiają się na ludzkich marzeniach, lękach i miłości. Czasem przestajemy słuchać innych, a sami zaczynamy żyć własnymi wyobrażeniami, co może nas zaprowadzić w ślepy zaułek. Najbardziej podoba mi się zaskakujące zaskoczenia każdego z opowiadań, szczególnie historii zabójstwa męża z pobudek, które okazały się być tylko złudnym wyobrażeniem oderwanym z rzeczywistości.

Pokuta – Ian McEwan

Aż trudno uwierzyć, że dopiero teraz złapałam tę książkę w bibliotece. Film oczywiście obejrzany dawno temu, ale zapomniałam, że powstał na podstawie książki. A że niewiele pamiętałam z samego filmu, tym bardziej lepiej czytało mi się książkę. Powieść nieco przypomina mi opowiadanie z książki Schmitta, bo wyobraźnia młodej Briony nie ma granic, co doprowadza do niesłusznego aresztowania Robbiego i rozdzielenia go na wiele lat z ukochaną Cecilią. Briony z czasem próbuje odkupić swoją winę, ale czy aby na pewno jej się to udaje?

Sobota – Ian McEwan

O tej książce nie mogę niestety napisać jako o całości, ponieważ dotrwałam tylko do setnej strony. Też tak macie, że gdy nie zgracie się z jakąś książką to po prostu odpuszczacie i nie czytacie do końca?
Sobota to zapis jednego dnia z życia neurochirurga. Ten dzień to właśnie tytułowa sobota, która miała być dla niego przyjemna i poukładana, a zburzyły to nieprzewidziane wydarzenia, które spotkały głównego bohatera. Nie dotrwałam do końca, bo za wolno rozwijała się dla mnie cała akcja, za dużo monologu, a za mało dialogu. Jednak pewnie wisienka na torcie była przede mną, dlatego na pewno kiedyś wypożyczę ją znowu.

Bezcenny – Zygmunt Miłoszewski

Aż trudno uwierzyć, że to dopiero pierwsza książka Zygmunta Miłoszewskiego, którą miałam okazję przeczytać. To thriller z wartką akcją o poszukiwaniu obrazu Rafaela Santi – Portretu Młodzieńca. Historia bohaterów będących na tropie słynnego dzieła sztuki, zaginionego po II wojnie światowej, a będącego własnością państwa polskiego, mocno mnie wciągnęła. W ich losy umiejętnie wplatają wątki romantyczne i szpiegowskie. Niektóre sytuacje wydają się być wycięte prosto z filmów o Jamesie Bondzie, bo ja sama najlepiej zapamiętałam filmy superagenta kręcone w zimowej aurze, a taka właśnie aura dominuje w książce Miłoszewskiego. Bardzo polecam tę pozycję na zimowy wieczór. Książka nie jest nowością na rynku wydawniczym, więc powinna znaleźć się na półkach też Twojej biblioteki.

A Ty jakie książki ostatnio wypożyczyłeś/wypożyczyłaś z miejskiej biblioteki? Co polecasz? Znajdziesz mnie tutaj.