LifestylePoSwojemu

Znalezione w bibliotece: grudzień 2018

Nie mam w domu miejsca na książki, dlatego kupuję je ostatnio rzadko. Często okazuje się też, że do tych, które mam, nie wracam po raz kolejny. Dlatego od jakiegoś czasu chętniej zaczęłam korzystać z zasobów naszych miejskich bibliotek. Dlatego i Was tą serią Znalezione w bibliotece chcę zachęcić do odwiedzania bibliotek częściej niż księgarń. Zaoszczędzicie, a przy okazji może kolejna książka nie będzie się kurzyć na półce w Waszych domach 😉

Oskar i pani Róża – Eric-Emmanuel Schmitt

Jak już wiadomo – uwielbiam książki Schmitta. Nie pamiętam czy czytałam kiedyś tę pozycję. Pewnie tak, bo jest dosyć znana na rynku. Niesamowita historia, kolejna z tych, przy których się wzruszyłam. Wszędzie tam, gdzie jest cierpienie i śmierć cisną mi się łzy do oczu. Dużo w niej o miłości, zaufaniu, wierze i odwadze. O małym człowieku, który jest bardziej odważny niż jego właśni rodzice.

Bóg nigdy nie mruga – Regina Brett

Ta książka to dla odmiany moja własność. Dlaczego? Bo książek Reginy Brett nie czytam w całości od deski do deski. Wybrane felietony czytam wtedy, kiedy mam do tego odpowiedni nastrój i tego właśnie potrzebuję. Wybieram sobie rozdział po tytule, który myślę, że akurat w tym konkretnym czasie mi pomoże, zrelaksuje, pozwoli na odrobinę przemyśleń i refleksję. Bardzo polecam na własną książkową półkę.

Złodziejka marzeń
To się da!
Już nie uciekam – czyli trylogia Anny Sakowicz

Gdybym miała wybierać książki tylko po wyglądzie okładki to ta trylogia w ogóle nie zwróciłaby mojej uwagi. Chciałam jednak przeczytać coś lekkiego i nie angażującego za mocno. Z jednej strony taka właśnie jest ta seria Anny Sakowicz, w której główna bohaterka wyjeżdża na roczny urlop do swojej cioci i to daje początek zmianom w jej życiu. Polskie książki obyczajowe to nie moja bajka, aczkolwiek historia mnie wciągnęła. Szczególnie zaangażowanie głównej bohaterki w pomoc dzieciom w  hospicjum. Z drugiej strony spotykane przez nią przypadkowo osoby, podsłuchane rozmowy czy małe przerysowanie rzeczywistości wydało się mało prawdopodobne w normalnym życiu. Najbardziej pasuje mi trzecia część, w której bohaterka dąży wytrwale do założonego celu otwarcia kawiarenki – realizuje marzenie, jaki mi od dawna krąży po głowie:)

A Ty jakie książki ostatnio wypożyczyłeś/wypożyczyłaś z miejskiej biblioteki? Co polecasz? Znajdziesz mnie tutaj.