Robię to po swojemu

PS czyli PoSwojemu #2 grudzień

Wiedeń-99

Cały tydzień przeleciał tak szybko, że nawet nie wiem kiedy, a już musieliśmy kończyć nasz krótki trip do Austrii.

Czas szybko leci

Nie wiem, jak to się stało, ale wielkimi krokami zbliża się koniec roku. Coś mi się wydaje, że kiedyś, kiedy trzeba było chodzić do szkoły to ten czas niesamowicie się dłużył i wydawało się, że nigdy nie minie. A od ukończenia studiów czas nabrał tempa i pędzi jak szalony. 31 na karku i nawet nie wiem, kiedy to zleciało. Dlatego w tym roku w grudniu chciałam trochę zwolnić i stąd pomysł na grudniownik. Grudniownik to album, który gromadzi wspomnienia z tego tytułowego miesiąca. Mogą go tworzyć różne rzeczy: zapiski, zdjęcia, ozdoby i różne inne, np. bilety.

O grudniowniku jeszcze będzie wpis:)

Strach ma wielkie oczy

W minionym tygodniu brałam udział w nagrywaniu krótkiego filmu. Dotyczył oczywiście okresu świątecznego i tym, co się z tym wiąże. Wyszło spoko, aczkolwiek teraz wiem jedno – mówienie do kamery nie jest wcale takie łatwe. Ogromny stres w czasie nagrywania powoli mijał, jednak odczułam duży dyskomfort już po. Z perspektywy czasu wiem, że wolałabym się do tego przygotować, bo jednak na spontanie bywa różnie. Może lepiej potrenować samemu z lustrem?

Wiedeń zachwyca również zimą

Trudno o śnieg zimą w Wiedniu, chociaż miasto jest położone tak blisko Alp. Za to klimat świąteczny w stolicy Austrii wynagradza nawet ten brak białego puchu za oknem. W tym roku po raz pierwszy zaliczyłam jarmark w ogóle (i było to w Katowicach) i po raz pierwszy w Wiedniu.

Ogromna ilość świateł błyszczy na głównych ulicach Wiednia, czy to w postaci kryształowych żyrandoli, czy w postaci ogromnych bombek, czy to spadających sopel lub koron, dodaje magii. Do tego jarmarki odbywają się w różnych miejscach, i przed pałacem w Schönbrunn, i przed ratuszem miasta, i przed katedrą na Stephansplatz, i wielu, wielu innych.

malutka