Robię to po swojemu

PS czyli PoSwojemu #1 grudzień

stragany-42

Nie tylko „Last Christmas”, ale też pogoda z początkiem grudnia przypomniała nam, że już niedługo święta 🙂 Świat za oknem pokrył biały puch, a temperatura spadła poniżej zera.

Mi też zrobiło się jakby zimniej..czy kiedyś wspominałam już, że jestem strasznym zmarzluchem? Czasami zupełnie nie rozumiem fenomenu tego zjawiska. Marznie mi na przykład prawa ręka i prawa stopa (!?) Nie mam pomysłu co na to poradzić w przeciwieństwie do mojego kreatywnego Męża, który i tym razem mnie nie zawiódł i wymyślił sposób na moją „zimnotę”. Plecak z kaloryferkiem, który stale by mnie dogrzewał. Oczywiście z regulacją.

Cóż..idea piękna i mogłaby faktycznie rozwiązać mój problem. Zaczęłam już nawet pracować nad swoją formą, z dużym naciskiem na wzmocnienie pleców, co by mnie nie zgięło kiedyś w pół pod ciężarem takiego plecaka. A póki co grzeję się pod pięknym, milusim kocem w świątecznych barwach. Mikołaj wiedział czego potrzebuję i pamiętał o mnie, pomimo tego, że zapomniałam do niego napisać list w tym roku…

Przyszła zima, święta blisko

Nie wiem jak to się stało, ale nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek była na jarmarku bożonarodzeniowym. W tym roku zamierzam to nadrobić i być na co najmniej dwóch 🙂 Szopka, choinka, stoiska z rozmaitościami, świecąca karoca i bombki, lodowisko i świąteczna muzyka. Takie cuda podczas Jarmarku Bożonarodzeniowego na katowickim rynku pozwalają już dziś poczuć klimat zbliżających się świąt. Było cudownie i już czekam z niecierpliwością na wyjazd do Austrii, by zobaczyć jak do świąt przygotowują się Wiedeńczycy.

Czy zdarza się Wam tańczyć do „Last Christmas”?

Tak przy okazji  znanej wszystkim piosenki „Last Christmas” nam zdarza się nie tylko jej słuchać, ale nawet tańczyć do niej 😉 Bo dlaczego tak ważny jest dla nas pierwszy taniec na własnym weselu, kiedy obserwuje nas kilkadziesiąt par oczu, a po weselu większość z nas zupełnie nie wraca do tego, zapomina o tym, jak miło jest sobie ot tak potańczyć we dwoje? My akurat sobie tańczymy – od czasu do czasu – i pomimo tego, że nasze mieszkanie ma tylko trzydzieści siedem metrów kwadratowych, a w salonie między stołem a kanapą są może trzy. Do tego muzyka zupełnie dowolna. Może to być coś z radia albo płyta CD wrzucona na szybko do odtwarzacza, piosenka do naszego pierwszego tańca na weselu lub taka, która nam obojgu zapadła dobrze w pamięć. Nie jesteśmy zawodowymi tancerzami, dlatego czasem nasz taniec to freestyle, gdy innym razem przybiera bardziej klasyczną formę. Uwielbiam ten stan i polecam każdemu trochę się pobujać po mieszkaniu w rytm muzyki:)

Czytam

Jak to ja – lubię czytać kilka książek w tym samym czasie. Pewnie nie jestem w tym odosobniona – wybieram książkę do czytania w zależności od nastroju i potrzeb. Teraz są to „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego i „Fenomen poranka” Hala Elroda.

W jakimś sensie te książki wzajemnie się uzupełniają – jedna pokazuje różne metody uczenia się, a druga uzmysławia jak dobrze wykorzystać poranki do pracy nad własnym rozwojem osobistym czy finansowym. Książka Hala Elroda zaintrygowała mnie szczególnie, bo sama kiedyś lubiłam wcześnie wstawać, nawet o piątej rano tylko po to, żeby pobiegać przed wyjściem do pracy. Dodawało mi to energii na cały, a sprawy w ciągu dnia układały się jakby łatwiej. Dzisiaj trudniej zerwać mi się rano z łóżka. Chociaż kto wie. Spróbuję przekonać się przez najbliższe tygodnie, jaki może być mój fenomen poranka 🙂

malutka