Robię to po swojemu

PS czyli PoSwojemu #2/2018

Samodyscyplina ma u mnie wykres sinusoidalny. Są dni, kiedy moje zaangażowanie i motywacja są na wysokim poziomie. Wtedy robię wiele różnych rzeczy i realizuję założone cele. A potem przychodzą dni, kiedy nic mi się nie chce. Nawet wstanie z łóżka jest wtedy trudniejsze. Ostatni tydzień na szczęście na moim wykresie sinusoidalnym uplasował się na górze.

Moje dokumentowanie wspomnień

Ostatnio często wracałam do myśli, że smutne jest to, jak wiele mamy zdjęć, których nigdy nie wywołaliśmy. Wrzucamy je do folderu, najczęściej z tytułem, który powie nam kiedy i gdzie byliśmy, i rzadko do nich wracamy. Od czasu do czasu pokażemy znajomym lub rodzinie pod warunkiem, że chce nam się odpalić komputer.

Przyszedł czas na zmianę. Pod koniec zeszłego roku hurtowo wywołałam zdjęć z ostatnich dwóch lat. W grudniu po raz pierwszy udokumentowałam wspomnienia w grudniowniku. Forma uzupełniania albumu z krótkimi notatkami lub wrażeniami, które wiążą się z danym wspomnieniem, niezmiernie mi się spodobała. W takim sam sposób chciałabym wrócić do wspomnień sprzed ostatnich lat.

Do tej pory mieliśmy trzy ogromne albumy z naszego ślubu. Gdy je przygotowywałam, myślałam, że to najlepszy pomysł. Tak bardzo podobało mi się wesele, więc chciałam wracać do niemal wszystkich zdjęć z tego dnia. To się jednak nie sprawdziło. Michał podsunął mi pomysł zebrania najlepszych zdjęć w jednym albumie, pozostałe dwa mogę dzięki temu wykorzystać na zdjęcia z 2016 i 2017 roku. Tak też zamierzam zrobić. Albumy są bardzo klasyczne, jednak nadal pozostaję w klimacie scrapbookingu. Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie satysfakcjonujący, a do zdjęć z tamtych lat będziemy częściej wracać.

Nadal zastanawiam się nad formą dokumentowania wspomnień z obecnego roku. Teraz najbardziej odpowiada mi forma Project Life. Daje to dużo możliwości na ciekawe zachowanie wspomnień, wciąż jednak nie mogę zdecydować się na rozmiar albumu czy potrzebnych do tego koszulek. Zdjęcia już są gotowe do wywołania, dlatego mam nadzieję, że w najbliższym miesiącu zapadną ostateczne decyzje 🙂

Pierwszy spacer

W ciągłym zagonieniu najzwyczajniej na świecie brakuje nam ostatnio czasu na zwyczajny spacer. Jako tako ruchu mi nie brakuje – zajęcia Indoor Walking i krótkie treningi w domu bardzo mi odpowiadają. Spacerowanie ma jednak inny wymiar. To czas na długie rozmowy, przemyślenie różnych pomysłów, obserwowanie tego, jak zmienia się otaczająca nas przyroda czy taniec pośrodku ścieżki. Oprócz przechodzonych kilometrów, najważniejsze jest to, że to czas dla nas. 

Za oknem czuć wiosnę, chociaż mamy kalendarzową zimę. Nie ma jednak sensu ciągle narzekać na zmieniający się klimat. Warto po prostu zaakceptować zmiany i cieszyć się z tego, że na przykład nie musimy odśnieżać auta czy chodnika przed domem 🙂

malutka