Podróże po mojemu

Podróże (z) samochodem

Samochód, pociąg, autobus, tramwaj czy samolot? Dzisiaj każdy z nas może wybrać najbardziej odpowiadający dla siebie środek komunikacji w podróży. Ja i M. najczęściej jednak wybieramy auto. I jest to dla nas nie tylko środek transportu, ale również miejsce noclegowe, przechowalnia ubrań, jedzenia i innych rzeczy, których potrzebujemy w czasie naszych wojaży.


Miejsce
Nasza pierwsza podróż samochodem ze spaniem pod chmurką odbyła się na Dolnym Śląsku. Cudowne i tajemnicze miejsce. I o ile zwiedzenie było dla nas ciekawym przeżyciem, to znalezienie odpowiedniego miejsca noclegowego już nie do końca. Krążyliśmy około dwóch godzin po zalesionych okolicach jednego z dolnośląskich miasteczek. Zdążyliśmy w tym czasie okrążyć kilka razy „zabudowane” jezioro czy uciekać przed właścicielem polanki, na której się zatrzymaliśmy (sądząc, że gorzej być już nie może). Tracąc powoli nadzieję na miły odpoczynek w dolnośląskich okolicach postanowiłam znaleźć pole namiotowe, na którym moglibyśmy się zatrzymać i odpocząć. Taka opcja nie okazała się droga, a przy okazji skorzystaliśmy z przyjemnego, ciepłego prysznica w dżdżysty dzień. Była połowa sierpnia i pogoda chyba nie sprzyjała podróżnikom – na polu nie było zbyt wielu namiotów i kamperów. Zabukowaliśmy sobie doskonałe miejsce obok murowanego grilla, z którego skorzystaliśmy następnego dnia.

Dużo łatwiej było w Austrii. Znaleźliśmy parking – pięknie położony nad jeziorem w małym, alpejskim miasteczku. Co prawda stały tam same kampery, ale sprawdziliśmy dwa razy czy na znaku jest narysowany również samochód osobowy. I na szczęście tam był J Zaraz przy parkingu znajdowała się toaleta w znakomitym stanie. I wystarczyło przejść parę metrów, żeby znaleźć się na małym, drewnianym molo. To było idealne miejsce na śniadanie i poranną kawę. W dodatku nie musieliśmy płacić za korzystania z toalet czy parkingu. Na początku zaskoczyło nas to. Jednak parę miesięcy później wróciliśmy do tej samej miejscowości i efekt zdumienia minął. Zasady się zmieniły – wjazd i postój jest teraz możliwy tylko po zapłaceniu 12 euro za dobę. Zaparkowaliśmy więc na małym parkingu obok i rano zjedliśmy znowu pyszne śniadanie na molo. Chociaż nie było to już to samo co w cieniu zielonych drzew, na uboczu parkingu.

Z kolei we Włoszech, po długiej podróży, udało się znaleźć miejsce na parkingu otoczonym drzewkami, położonym tylko kilkaset metrów od morza. Byliśmy tam we wrześniu, kiedy miasteczka nadmorskie są całkiem przyjemnie wyludnione. Dlatego na ogromnym parkingu właściwie byliśmy sami. Minusem było tylko to, że parking znajdował się w środku skrzyżowania ulic, gdzie kręciły się pracujące panie..i nie jedna Alfa.

Co jeść
Na taki wyjazd trzeba się odpowiednio przygotować. Tym bardziej, że należy pamiętać jeszcze o ubraniach, butach na zmianę, a właściwie to o tym, że to wszystko musi się zmieścić w samochodzie podczas spania w nim.
Jedzenie i inne potrzebne rzeczy kuchenne pakujemy do jednej skrzynki. To co zabieramy zawsze:

  • zestaw menażek z pokrywkami (M. dostał je w spadku dawno temu, teraz nam służą przy każdym wyjeździe)
  • kubki na najlepszą kawę <3 którą robimy w kawiarce
  • spieniacz do mleka na najlepsze cappuccino
  • plastikowe lub papierowe jednorazowe talerze i kubki
  • gazowa kuchenka turystyczna
  • zapas wody
  • rzeczy, które wytrzymają parę dni w przenośnej lodówce i nie tylko w niej, czyli mleko, masełko, ser w plastrach, szyneczka, gotowe sosy do ryżu
  • jednorazowy grill – czasami, sprawdził się na Dolnym Śląsku

Za granicą nastawiamy się na poznawanie smaków lokalnych potraw. Oczywiście we Włoszech była to przede wszystkim pizza. W słoneczny dzień na śniadanie czy kolację wystarcza lokalne pieczywo ze świeżymi pomidorkami i serem. W ciągu dnia dobrymi przekąskami są owoce. A jeżeli nie chce się nigdzie udawać na obiad, to można samemu coś upichcić na kuchence gazowej lub spałaszować kiełbaski upieczone na jednorazowym grillu.

No i kawa! Właściwie to każde miejsce jest dobre na przygotowanie sobie cudownie pachnącej kawy ze świeżo mielonych ziaren. Często jest to najzwyczajniej parking przy autostradzie. Najmilej jednak jest na zielonej trawce, nad jeziorem lub w otoczeniu różnego rodzaju drzew.

Niezbędnik podróżnika
Dobry śpiwór to podstawa. Wykorzystujemy go głównie do spania w samochodzie, ale podczas ciepłej nocy można w nim również spać pod chmurką. Trzeba pamiętać również o dobrej, grubej karimacie. Dzięki temu nie czujemy tak bardzo twardości podłoża na którym śpimy. Idealnie do tego pasuje też kilka poduszek. Jak ktoś nie lubi sypiać w takich warunkach to niestety odczuje to i to już po kilku pierwszych dniach. Ale przy takim zestawie można dokupić jeszcze namiot i w ten sposób urządzić sobie nocleg.

Ostatnio zaopatrzyliśmy się w składane krzesła – takie z przeznaczaniem dla wędkarzy i miejscem na piwko;) Powód był jeden – nie każde miejsce jest dobre do siedzenia na trawie. Przykładem jest droga powrotna z Alp, kiedy zatrzymaliśmy się w zalesionym miejscu na szybki obiad. Wtedy jedliśmy go na macie rozłożonej na trawie. I niestety tam właśnie złapałam kleszcza. Dlatego krzesła, które można łatwo rozłożyć i złożyć i nie zajmują dużo miejsca, przydadzą się na takich wojażach. Ale nie wyeliminowaliśmy maty – rozkłada się równie szybko i łatwo jak krzesła. Poza tym przydaje się nie tylko podczas dalekich podróży, ale też można ją wykorzystać na pikniku w miejskim parku czy plaży nad morzem.

Do tego zestawu dokładamy jeszcze przenośny prysznic. To nasz nowy nabytek i jeszcze nie mieliśmy okazji go wypróbować.

Podróżowanie w ten sposób jest przyjemne i tanie. Jest też wygodne, bo nie uzależnia nas od miejsca, do którego trzeba dojechać na nocleg. Sprawdza się idealnie podczas kilkudniowych wypadów. Jednak przy dłuższych wyjazdach może być czasami męczące, szczególnie spanie na nie do końca miękkim podłożu. I nie zawsze tak łatwo jest znaleźć dobre miejsce na postój. Czasem wtedy lepiej wybrać po prostu pole kempingowe.
Krótko – dużo zależy od miejsca, do którego chce się pojechać oraz czasu, który chce się spędzić pod chmurką. I warto jeszcze dorzucić, że taki sposób spędzania wolnego czasu to duża oszczędność i dobre rozwiązanie dla tych, którzy nie chcą wydać na swój urlop większej kwoty ze zgromadzonych oszczędności.
Warto samemu się przekonać jak wygląda taka wyprawa. I zrobić to po swojemu! 🙂

A.