LifestylePoSwojemu

PoSwojemu: grudzień 2018

Grudzień jednak nie był dla mnie tak magiczny, jak myślałam o nim w listopadzie. I to pomimo śniegu, który spadł w połowie miesiąca i w końcu zabielił ten szary widok za oknem. Poza tym przeleciał tak niepostrzeżenie, że dopiero teraz publikuję zaległe grudniowe Tu i Teraz.

SŁUCHAM No tak. Trochę mniej muzyki klasycznej, więcej tego, co podoba się i mnie i mojemu mężowi. I tu dużo polskiej muzyki, przede wszystkim Kult unplugged i płyty z koncertów Męskie granie. Dobry wzmacniacz i głośniki tego od nas oczekują, żeby wykorzystywać je tak, jak należy.

CZUJĘ SIĘ Myślałam, że grudzień będzie taki, jak za dawnych lat, kiedy napadało dużo śniegu i cieszyło każde wyjście na podwórko. Jakoś w tym roku jest inaczej. Może ilość spraw codziennych i różnych wizyt mnie przytłoczyła i jakoś tak nie czuję się zrelaksowana, choć odpoczywam dużo. Może w tym tkwi problem – wolę być bardziej aktywna niż bezefektywnie leżeć na kanapie. Oj, i czasami chciałabym zmienić mieszkanie i zamieszkać w nowym, urządzonym #poswojemu i od nowa. I jeszcze przytulniej niż obecne, w którym ze względu na metraż postawiliśmy na to, co praktyczne i potrzebne w domu. Czasem brakuje mi tu własnej niszy dla relaksu, chociażby takiej skromnej damskiej powierzchni biurowej, w której mogłabym pracować nad swoim blogiem.

JESTEM WDZIĘCZNA za to, że ten rok zaowocował w tyle fajnych wydarzeń, wyjazdów, nowych znajomości i miłych wiadomości. Dni szybko mijają, ale wspomnienia zostają z nami. I pomimo jakichś trudniejszych chwil, staram się wracać tylko do tych dobrych i radosnych. Przygotowałam właśnie fotoksiążkę ze wszystkich naszych wyjazdów na Dolny Śląsk w ostatnich latach. Czekam, aż przyjdzie, a efektami pochwalę się na pewno na blogu.

CHCIAŁABYM mniej się martwić o różne rzeczy, czasami nawet o drobiazgi. I to przychodzi mi nieraz z trudem, ale uczę się tego i jest coraz lepiej. Codzienna modlitwa daje mi takie wewnętrzne poczucie spokoju. I wiem, że wielu niewierzących może to wyśmiać, ale ja w wierze odnajduję siłę. I to modlitwa wyciąga mnie z najgorszych myśli. Otaczają mnie cudowni i kochający ludzi, jednak nie pomaga mi mówienie „będzie dobrze”, „nie myśl o tym”, „trzeba być dobrej myśli”. A modlitwa oddale ode mnie wszystko co przykre.

CIESZĘ SIĘ W końcu udało mi się zrobić pierwsze zakupy wyprawkowe! Takie zakupy są bardzo przyjemne:) Nie jestem w ogóle wielbicielką chodzenia po centrach handlowych i trochę jednak dziwię się osobom, które w ten sposób spędzają czas wolny. Wracając do moich zakupów to wszystko, co do tej pory kupiłam, zrealizowałam online. Korzystam ze Smarta na Allegro i to fantastyczna opcja przy jakichś większych planowanych zakupach. Zaoszczędziłam dużo kasy na opłatach za przesyłkę.

UCZĘ SIĘ dobrej modlitwy. Nie odmawia się paciorków Różańca dla samego odmówienia, ale warto zatrzymać się na każdą tajemnicą i rozważyć ją z perspektywy własnego życia duchowego i tego doczesnego. O wierze i zwątpieniach napiszę niedługo więcej, bo słuchając różnych opinii wokół aż kotłuje mi się w głowie wiele przeróżnych wniosków. 

CZYTAM różności. Ostatnio wpadła mi seria książek Anny Sakowicz o kobiecie, która próbuje się odnaleźć w nowym miejscu i której życie zmienia się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Rzuca prace, znajduje nową miłość, realizuje swoje marzenie, spełnia się w nowej roli. Oprócz tego czytam książki religijne i nowe nabytki z empiku. W końcu w ostatnich miesiącach zwolniłam tyle miejsca na półkach, że mogłam sobie pozwolić na jedną nową:)

OGLĄDAM odgrzewam stare kotlety 😀 Ostatnio obejrzałam dwa filmy o Bridget Jones, więc sami rozumiecie. przy okazji okazało się, że drugiej części nigdy wcześniej nie oglądałam, więc tyle zyskać:D

CZEKAM na moment, aż ogarnę nasze mieszkanie i przygotujemy miejsce dla nowego członka rodziny:) Nie zamierzamy kupować wielu rzeczy, typu stelaża na wanienkę czy komody z przewijakiem. Jakoś sobie poradzimy na naszym małym metrażu, jestem tego pewna. Kwestia tylko dobrej organizacji i zrezygnowania z miejsca na własne rzeczy. Absolutnie nie chomikujemy rzeczy. Oddajemy to, co nie jest nam już potrzebne i dzięki temu „nie zarastamy”. I mam nadzieję, że ten trend uda nam się utrzymać:)

A jak Wam minął listopad? Podzielcie się swoimi przemyśleniami, o tutaj.

Agnieszka