Podróże małe i duże

Pierwszy raz na Morawach Południowych. Czechy #1

Wiedeń 2018-227

Do tej pory zawsze w Czechach byliśmy tylko przejazdem. Co prawda często mówiliśmy sobie, żeby zatrzymać się na dłużej, że znajomi polecają, bo tanio i ładnie, i że na pewno następnym razem. No i w końcu zatrzymaliśmy się w Czechach, a dokładnie na Morawach Południowych, gdzie są i piękne pałace i zamki, i cudowne ogrody i parki. A na wzgórzach, które otaczają te piękne czeskie miejscowości, uprawiana jest rola i winorośl. Dlatego jesienią wizytę w tych stronach można połączyć z degustacją lokalnego wina. Dla nas tym razem jeszcze bez degustacji, za to z bliższym poznaniem historii zamków i okolic Moraw.

Lednice

Za Brnem, kierując się w stronę granicy z Austrią, położone są w niewielkiej odległości od siebie trzy miejscowości – Lednice, Valtice i Mikulov.
Na początek naszej krótkiej podróży po Czechach odwiedziliśmy Lednice. To tutaj znajduje się neogotycki pałac, dzisiaj wpisany już na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Zbudowany z piaskowca pałac przechodził kilka metamorfoz. W XIII wieku była tu twierdza, którą przebudowano na styl renesansowy w XVI wieku. A w XVII wieku pałac zdominował styl barokowy. Neogotyckiego charakteru nadała mu przebudowa pod nadzorem Jerzego Wingelmüllera. Była to ostatnia zmiana wygląda pałacu i w takim stylu możemy go zobaczyć dzisiaj.

Pałac otacza ogromny park, który ciągnie się aż do miejscowości Valtice, położonej kilka kilometrów od Lednic. To wszystko było posiadłością Lichtensteinów.

Valtice

Zamek w Valticach ma zupełnie inny charakter niż pałac w Lednicach. Na środku dziedzińcu znajduje się fontanna, a korytarz wiodący do parku przez pałac wieńczy bogato zdobiona kuta brama. Zamek zbudowano w XIII wieku i także go potem przebudowano w stylu renensowym i barokowym. Ostatniego charakteru nadał mu włosko – austriacki team architektów Domenico Marinelli i Johann Bernhard Fischer von Erlach. W Czechach była to główna siedziba Lichtensteinów od drugiej połowy XVI wieku.

Mikulov

Nie da się ukryć, że na Morawach Południowych to właśnie w Mikulovie zamek jest położony najmilej – na wzgórzu, z którego roztacza się piękny widok na miasteczko i rynek. Stąd też można zobaczyć (a potem udać się w pieszą wędrówkę) Święty Pagórek – wzgórze, na którym znajdują się cztery kaplice (największa to kaplica św. Sebastiana).

Zamek, zbudowany pierwotnie w stylu romańskim, za czasów władania nim przez  Lichtensteinów (XII-XVI wiek) został przebudowany w stylu gotyckim. Przez krótki czas w swoim posiadaniu miał go Ladislav Kereczenyi. Od XVII wieku rządzili tu Dietrichsteinowie, którzy kontynuowali przebudowę zamku w stylu barokowym. Pałac w Mikulovie był świadkiem ważnych wydarzeń. Napoleon Bonaparte prowadził w nim rozmowy po bitwie pod Austerlitz pomiędzy Francją i Austrią. W 1866 roku został tutaj podpisany rozejm między Austrią i Prusami. Pałac ma za sobą również te przykre wydarzenia – dwa razy strawił go pożar – pierwszy raz w 1719 roku, a drugi w 1945 roku.

Warto nie kończyć wycieczki na zwiedzaniu samego zamku. Lepiej zapuścić się w urokliwe średniowiecznie uliczki Mikulova, aby poczuć ducha tamtych czasów. Rynek otoczony jest niewysokimi renesansowymi kamienicami. W pierwszej połowie XVIII wieku na środku rynku postawiono wysoką rzeźbę Świętej Trójcy (zwana też Morową Kolumną) w stylu barokowym, o którym świadczą liczne zdobienia. Duże wrażenie wywarł na nas kościół św. Anny, który zwraca swoją uwagę, już z daleka, przez dwie wieże dobudowane do kościoła w XVIII wieku.

W XIII wieku do Mikulova napłynęła duża grupa ludności żydowskiej. Ten napływ trwał też w kolejnych wiekach, bo w XVII wieku Mikulov był największą żydowską gminą na Morawach. Dopiero od XIX wieku Żydzi zaczęli opuszczać Mikulov, przenosząc się głównie do Austrii. Pomimo tego nadal w Mikulovie znajduje się odrestaurowana synagoga i cmentarz żydowski.

I już na koniec

Morawy Południowe to świetny wybór na pierwszą podróż do Czech, kiedy chcemy zwiedzić ten piękny kraj, ale nie wiemy od czego zacząć. W maju piękne kwitną kwiaty, szczególnie różne, które tylko dodają uroku tym wszystkim miejscom. Wiemy, że są tu też świetne trasy rowerowe i pola namiotowe, dla tych, którzy lubią spać pod chmurką. Przyjaźni ludzie, niskie ceny, cudowne zamki i okolice sprawiają, że chce się tutaj jak najszybciej wrócić.

malutka