Bullet journalRobię to po swojemu

Moje początki z Project Life

Wiele razy pisałam o tym, jak bardzo szkoda mi przechowywać zdjęcia w plikach na komputerze. Dni lecą jak szalone, a nam łatwo jest zapomnieć o tych właśnie, które uwieczniliśmy na zdjęciach. Dlatego postanowiłam to zmienić. Zaczęłam od „hurtowego” wywołania zdjęć z poprzednich lat. Umieściłam je w tradycyjnym albumie i są prawie skończone. Wymagają jeszcze tylko scrapbookingowego dopieszczenia. Pewnie za jakiś czas pokażę je tutaj. A póki co zabieram się za obecny rok. W tym roku wprowadzam małą rewolucję, bo zdjęcia planuje przechowywać…w koszulkach:)

Albumy i koszulki do Project Life

Nie mam jeszcze dużego doświadczenia z Project Life, ale dużo czasu zajęło mi podjęcie decyzji, co wybrać na pierwszy taki album. Albumy są w różnych rozmiarach:

  • 4×4 cale – czyli 10×10 cm – malutki, taki instagramowy, może też sprawdzić się jako grudniownik
  • 6×8 cali – czyli 15×20 cm – myślę, że wygodny, jeżeli nie robi się zbyt wielu zdjęć, spełni swoją rolę jako album okolicznościowy
  • 9×12 cali – czyli 22×30 cm – wielkości segregatora, byłby idealny gdyby nie to, że trochę trudno dostępny, z tego, co wyczytałam to może być kłopot też z dostępnością koszulek
  • 12×12 cali – czyli 30×30 cm – baaardzo duży, zmieści na pewno cały rok, jeżeli robi się dużo zdjęć to jest idealny

Chociaż albumu jeszcze nie mam to i tak zdecydowałam się na ten największy. Wiem, że wiele osób gromadzi zdjęcia i zapiski codziennie lub tygodniowo w takim albumie. U mnie na pewno więcej zdjęć będzie z wyjazdów i podróży, a trochę mniej codzienności. Jednak taki układ wydaje mi się najwygodniejszy na zawarcie wszystkiego co planuję, czyli ozdabianie, zapiski, karty do journalingu.

Albumu nie mam, ale mam już koszulki. Zakupiłam je w Family Portraits, bo cenowo są konkurencyjni. Póki co zdecydowałam się na 3 rodzaje:

  • koszulki z sześcioma zdjęciami 10×15 cm
  • koszulki z czterema zdjęciami 10×15 cm i pośrodku miejsce na 4 karty lub małe zdjęcia 10×7,5 cm
  • koszulki z siedmioma zdjęciami – cztery zdjęcia 10×15 cm i 3 zdjęcia 10×10 cm.

To właśnie dla zdjęć instagramowych przeważyła moja decyzja o największym albumie. Bo kocham kwadratowe zdjęcia i chciałam je mieć w tym roku w swoim albumie:)

Karty journalingowe

Co za dużo to niezdrowo. Dlatego warto pooglądać wszystkie interesujące nas core kit’y, czyli zestawy kart i wybrać coś, co wiemy, że wykorzystamy w albumie. Ważna jest też spójność, bo na przykład kupienie kolorowych kart może nie współgrać ze złotymi dodatkami. Warto sobie przemyśleć, jaki motyw kolorystyczny będzie przewodni w albumie. To ułatwi kupienie dodatków i wtedy ani nie przepłacimy ani nie zdarzy się tak, że wiele rzeczy nie będzie nam w ogóle potrzebnych.

Długo przeglądałam zestawy kart, głównie od Becky Higgins. Świetne jest to, że Becky udostępnia pdf’y ze wszystkimi kartami, które są w core kit. Można sobie taki zestaw przejrzeć i zdecydować czy większość z nich będzie nam pasowała. Taki duży zestaw zawiera w sumie około 130 kart. Ponieważ karty się powtarzają to można śmiało odsprzedać pół zestawu innej osobie. Albo zrobić zupełnie odwrotnie – poszukać osoby, który chciałaby sprzedać część swoich kart i wtedy kupić. Na Facebooku znajdziecie wiele grup miłośniczek Project Life 🙂

Zdecydowałam się na core kit Currently od Becky Higgins <3

 

Wszystkie inne dodatki

I tutaj wybór jest ogromny. Mogą to być:

  • naklejki – napisy, litery, okazjonalne, transparentne lub kolorowe – wybór jest na prawdę ogromny
  • taśmy washi i wstążki
  • zakładki indeksujące
  • stemple
  • datowniki

Na początek zdecydowałam się przede wszystkim na napisy tekturowe od Simple Stories. Wykorzystywałam je w grudniowniku i dodają niebywałego uroku do takiego albumu. Poza tym zakupiłam naklejki w pastelowych kolorach od Simple Stories i zawieszki do prezentów, które można wykorzystać jako tagi do zdjęć z podróży. A pozostałe to taśmy washi i parę innych ozdób tekturowych. 

 

No i najważniejsze – zdjęcia. To one tworzą trzon całego albumu. I od zdjęć trzeba zacząć tworzenie stron albumu. Przed wysłaniem do labu trzeba zdecydować ile ich będzie na stronie, w jakim rozmiarze i jaki będzie ich układ. Do tego zamierzam wykorzystać liściki, zapiski, bilety czy cokolwiek, co tylko przywołuje wspomnienia 🙂

Pierwsze strony ze stycznia już prawie gotowe. Niedługo pojawią się na blogu 🙂

Agnieszka