LifestylePoSwojemu

Mała zmiana, duży krok

komp2

Minęły 3 miesiące od mojego ostatniego wpisu. Trochę sporo. Ale też wystarczająco dużo na przemyślenia, nowe odkrycia i rezygnację ze starych przyzwyczajeń. Dzisiaj o tym, jakie podjęłam decyzje dla siebie.

Obecny detoks od mediów społecznościowych

Ostatnio często przyglądałam się sobie i temu jak przebiega mój dzień. Tym bardziej, że mój dzień – jakby nie było – „wydłużył się” przez brak obowiązków typowo zawodowych. I każdy z nas chyba zdaje sobie sprawę, że największym zjadaczem czasu jest internet, telefon i zainstalowane w nim aplikacje.

Prawda jest dosyć oczywista. Instastories wręcz mnie wchłonęło. Wiele razy w ciągu dnia łapałam się na tym, jak przeklikuję przez zdjęcia i filmy z życia prywatnego (i nie tylko) innych osób. To samo robi z nami Facebook czy Instagram. Taka typowa ludzka ciekawość nieraz ciągnie nas do podglądania innych, a że lubimy pokazywać się w sieci to niejako przyzwalamy na to z pełną aprobatą. Rozumiem, że wiele osób, które pokazują siebie „od kuchni” w sieci, łączy to z budowaniem swojej marki, która przynosi im dochody. I nie mam nic przeciwko, a nawet to rozumiem. Ja sama zapisałam się do facebookowej grupy jednej ze znanych instagramerek, która uczy jak robić to lepiej. I sama miałam przez pewien czas duży zapał do robienia zdjęć pod Instagrama, pokazywania tego, gdzie jestem, co robię, co czytam. Nawet włączyłam taką serię na moim blogu, żeby bardziej powiązać ten kanał z moją stroną. Jednak z czasem wszędzie zaczęłam widzieć tylko sprzedaż (niekoniecznie jakąś nachalną), reklamę i posty, które niczego nie wnosiły do mojego życia. A komentarze typu „likeforlike” totalnie zabiły moje zapały instagromowe, szczególnie ot taki:

To samo zrobił Facebook, który pokazuje posty niezbyt dużej ilości osób bezpłatnie. Lepiej jest, jeżeli wykupi się reklamę. Jednak nie o to mi chodziło z moim miejscem w sieci.

Ale nadal czytam blogi, oglądam vlogi i słucham podcastów

Zdarza się, że na kompie zaglądam sobie do mediów społecznościowych. Zawsze to szansa znalezienia fajnej lektury na Instagramie jednej z bookstagramerek na zbliżające się jesienne dni czy inspirującego artykułu lub filmu na YouTube. Ale i bez mediów społecznościowych trafiam na różne blogi/ vlogi. Ostatnio najczęściej właśnie na te:

Langusta na palmie i Paśnik. Założył je o. Adam Szustak, kaznodzieja z Zakonu Braci Kaznodziejów, który głosi Ewangelię w internecie.

Panna Anna Biega. Chociaż z moim kolanem bywa różnie i bieganie chyba nigdy nie będzie moim głównym sportem w przyszłości, to jednak Ania często zaraża mnie swoim uśmiechem i pozytywną energią 🙂 Dobrze się czyta jej bloga, myślę tak nie tylko dlatego, że zawodowo ukończyła dziennikarstwo, ale po prostu widać, że ma ogromne doświadczenie w pisaniu i robi to, co lubi 🙂

Codziennie Fit i Marta Pisze. Dwa blogi Marty. Jeden o tematyce sportowo-żywieniowej. I tu przyznam, że uwielbiam jej filmiki na YouTube – z Martą ćwiczy się rewelacyjnie. Do tego układa bezpłatne plany treningowe, dzięki czemu wiadomo, jak połączyć różne elementy, żeby było dobrze. Na Marta Pisze więcej prywaty, ale dużo o organizacji czasu i motywacji, co lubię.

Skutecznie.tv i Mama Alergika Gotuje. Przez moje liczne nietolerancje pokarmowe zaczęłam zgłębiać temat gotowania, a właściwie tego, czy da się jeść przy wykluczeniu nabiału, w tym też jajek, wielu warzyw i owoców i drobiu. Zależy mi też na wykluczeniu sklepowych słodyczy na te domowe z małą ilością składników. Już wiem, że z warzywami i owocami bywa różnie, bo czasami korzyści witaminowe bardziej do mnie przemawiają niż te jelitowe. Szczególnie teraz w stanie błogosławionym. Nie poruszam też tematu moich nietolerancji, gdy jesteśmy w gościach. Moja mama wie o moich wynikach, więc przyjmuje ze zrozumieniem fakt, że czegoś nie chcę jeść 🙂 Za parę miesięcy zamierzam spróbować z dietą eliminacyjną. Na pewno nauka przygotowywania takich posiłków wymaga czasu i wprawy, dlatego powoli próbuję nowych przepisów.

Trening Dla Mam. To moje nowe odkrycie. Pomaga w pracy nad ciałem, a przede wszystkim zdrowym kręgosłupem i mięśniami dna miednicy.

BBC Learning English i Luke’s English Podcast. To wiadomo. Dla samodzielnej nauki języka.

I co dalej?

W moim blogowaniu zależało mi i nadal zależy na tym, żeby doskonalić się i swój warsztat, mieć motywację, uczyć się samoorganizacji i samodyscypliny. I tak właśnie będzie.

malutka