FotografiaLifestyle

Instagramowo #5/2018

Wiedeń 2018-59

Maj na moim Instagramie zaczął się kwieciście. Uwielbiam cięte kwiaty zdecydowanie bardziej od tych doniczkowych, o czym od czasu do czasu przypomina mi mój Mąż, kiedy kwiatom doniczkowym doskwiera już suchota 😉 Dlatego nie mam ich zbyt wiele. Za to uwielbiam kocham kwiaty w wazonach i też lubię pokazywać je na Insta.

Oprócz mojego blogowania tutaj i etatowej pracy, wspieram w biznesie mojego męża. To zawsze świetna okazja do poznania nowych ludzi i odwiedzenia pięknych miejsc. Często na fotograficzne sesje plenerowe wybieramy się w tam, gdzie sami nigdy nie byliśmy. Oczywiście nie ma czasu na zwiedzania. Ale jest zawsze miło i ciekawie.

Nadal nakręcam się w temacie leczenia Hashimoto. Z moich badań na nietolerancje wyszło mi, że nie mogę być ani weganką ani wegetarianką, a raczej powinnam być mięsożerna. Dlatego zaczynam spisywać przepisy, które wymyślę sobie z produktów dopuszczalnych w mojej diecie.

A koniec maja to już urloooop. Dwutygodniowy. I jako wielbicielka długich urlopów we wrześniu myślałam, że trochę ciężko będzie mi się przestawić. A tu proszę. W drugiej połowie maja dni są już długie. Jest już blisko wakacji, ale nadal jeszcze przed sezonem. Przez to wszędzie miej turystów, a ceny jeszcze są niezbyt wygórowane. A z pogodą to wiadomo – zawsze może być różnie. I jak już wiecie z poprzedniego wpisu – byliśmy w Czechach, ale też spędziliśmy sporo czasu w Austrii.

I tak już na koniec. Ostatnio mój Instagram stał się bookstagramowy. I o dziwo to mnie to motywuje do czytania! Bo trudno na Instagramie pokazywać te same pozycje książkowe. Dlatego teraz zawsze znajduję czas na czytanie, a potem biegnę po nowe do biblioteki i robię nowe zdjęcia 🙂

malutka