EkożycieLifestyle

Ekokosmetyki #1 Moja pielęgnacja w ciąży

Nigdy nie używałam zbyt wielu kosmetyków, zarówno w przypadku kolorówki, jak też pielęgnacji. Na początku ciąży odstawiłam też i te, i zastąpiłam je paroma nowymi o dobrym składzie. Dzisiaj parę słów o mojej pielęgnacji w ciąży.

Skupiłam się właściwie na kosmetykach najbardziej potrzebnych, czyli kremach do pielęgnacji ciała. I chociaż słyszałam, że rozstępy to głównie geny to i tak lepiej zapobiegać niż płakać potem, że nic się nie zrobiło. Nie wiem, czy coś mnie jeszcze zaskoczy pod koniec ciąży, czy to kwestia odżywania, genów czy kosmetyków właśnie, ale na razie nie zauważyłam ani jednego nowego rozstępu (a to już 39 tydzień <3). Przez ten czas korzystałam tylko z kremów polskiej marki Nacomi, która ma całą serię produktów dla kobiet w ciąży, i jednego masła shea od Lullalove. Zużyłam dwa opakowania masła do ciała od Nacomi i niecałe opakowanie masła shea od Lullalove, chociaż muszę przyznać, że nie smarowałam się codziennie.

Intensywnie pielęgnujące masło do ciała Nacomi

Mój faworyt w okresie ciąży. Świetny zapach i dobry skład. I właśnie ze względu na różnorodność składników nie miałam problemów z rozsmarowaniem kremu, tak jak to się dzieje w przypadku 100% masła shea. A przy tym wszystkim masło nadal jest na tyle gęste, że świetnie nawilża i regeneruje. Oprócz masła shea zawiera też między innymi olej z migdałów, olej jojoba, masło kakaowe, olej kokosowy, olej organowy.

Strona sklepu z całą serią tutaj.

Skład: Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Cera Alba, Theobroma Cacao Seed Butter, Cocos Nucifera Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Panthenol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum, Benzyl Salicylate, Limonene, Linalool, Citronellol, Citral, Geraniol

Lekkie masło do ciała Nacomi

U mnie świetnie się sprawdziło do odżywienia skóry w miejscach, która jest mniej wrażliwa na rozstępy, czyli na nogi czy ręce. Ale też super się sprawdziło, kiedy nie miałam czasu czekać, aż krem się wchłonie. W przypadku lekkiego masła wchłanianie jest szybkie, dzięki czemu nie zostawia też żadnych plam, pozostawiając skórę nadal nawilżoną. Pierwsze w składzie są olej ze słodkich migdałów, masło shea i masło kakaowe.

Skład: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Salicylate, Limonene, Linalool, Citronellol, Citral, Geraniol

Masło shea Lullalove

To 100% nierafinowane masło shea, bez żadnych dodatków. Odkryłam je dopiero w trzecim trymestrze, dlatego stosowałam je zamiennie z masłami od Nacomi. Myślę, że to będzie przede wszystkim świetny produkt do mojej walki z rozstępami, które nabyłam długo przed ciążą. Głównie w najbardziej newralgicznych u mnie miejscach, czyli udka i pupa. Obecnie ciężko już mi korzystać ze szczotki do masażu suchego, ale mam nadzieję, że w połączeniu właśnie ze szczotkowaniem będzie rozwiązaniem idealnym. Przetestuję to już niedługo. A teraz sobie korzystam od czasu do czasu i jestem zadowolona z poziomu natłuszczenia mojej skóry. Nabiera ona też dodatkowego blasku, czyli widać gołym okiem, że jest super odżywiona.

Strona sklepu tutaj.

Skład: Butyrospermum Parkii (Shea Butter)

Krem do pielęgnacji biustu Nacomi

Nigdy nie wierzyłam, że piersiom może pomóc smarowanie kremami. Zapobieganie ich wiotczeniu jest szczególnie trudne przy dużym rozmiarze biustu, jakiego jestem właścicielką. Dlatego podstawa to dobrze dobrany biustonosz i odpowiednie noszenie go. A jeżeli chodzi o kremy to myślę, że używanie ich regularnie na pewno dodaje im jędrności, więc warto próbować. W dodatku krem od Nacomi świetnie się rozprowadza i przepięknie pachnie. Bardzo polecam. Częściej używam go teraz, pod koniec ciąży, aby trochę przygotować piersi do karmienia. To tak z własnej intuicji, nigdzie nie wyczytałam, że tak należy robić i czy pomoże. Ale myślę, że delikatny ich masaż na pewno nie zaszkodzi.

Skład: Deionized Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Butter, Plukenetia, Volubilis Seed Oil, Glyceryl Stearate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Caprylic/ Capric Triglyceride, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Gliceryn, Aloe Vera Extract, Serenoa Serrukate Friut Extract, Panthanol, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacecit Acid.

Olejek do pielęgnacji skóry kobiet Nacomi

Niestety, nie jestem zwolenniczką oliwek do ciała. Zawsze mnie męczy to, że długo się wchłaniają i zostawiają plamy na ubraniach, jeżeli ubierzemy się szybciej niż powinniśmy. Skład to przede wszystkim oleje inca ichni, migdałowy, jojoba, arganowy i kokosowy. I przez wzgląd na oleje, które przede wszystkim poprawiają elastyczność skóry, wpływają na produkcję kolagenu, zawierają bogate nienasycone kwasy tłuszczowe, na pewno warto spróbować olejku.

Skład: Prunus Amygdalus Dulcis Oil (Sweet Almon Oil), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Caprylic/ Capric Triglyceride, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Panthanol, Cocos Nucifera Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Mangifera Indica Extract, Vaccinum Myrtillus Fructus Extract, Tocopheryl Acetate.

Co dalej?

Często nie zdajemy sobie sprawy, że korzystanie z czegoś przez dłuższy czas może przynieść nam więcej szkody niż pożytku. A powodem tego jest dodawanie szkodliwych składników do kosmetyków, również tych do codziennej pielęgnacji, takich jak żel do ciała, mydło do rąk czy szampon, kupionych za parę złotych w markecie. Dlatego mam nowe postanowienie w tym roku: kupuję produkty tylko z dobrej jakości surowców ekologicznych i organicznych. Wolę tak niż mieć masę tanich produktów wątpliwej jakości.

Czytam składy, kupuję świadomie i jeżeli tylko się da – wybieram dobre polskie marki ♥

Agnieszka