Podróże małe i duże

Czy w Toruniu podobało mi się bardziej niż w Gdańsku?

Gdańsk i Toruń-172

Gdańsk jest przepiękny. Każdy to wie, kto był tam osobiście lub zna te miasto tylko ze zdjęć i opisów. Jednak Toruń zauroczył mnie tak bardzo, że dzisiaj będzie dłużej o tym, co można robić w Toruniu.

Toruń i Gdańsk dzieli niezbyt duża odległość, dlatego wyjazd w tej strony można połączyć i zatrzymać się na chwilę w każdym z tych miejsc. My zaczęliśmy swój krótki trip od Gdańska, dlatego na początku będzie krótko o tym, co robiliśmy w Gdańsku.

Zwiedzamy

W Gdańsku byliśmy tylko w jednym muzeum – Muzeum II Wojny Światowej. Zwiedzaliśmy je z audioprzewodnikiem i nie da się ukryć, że nadal zachwycam się tym miejscem. Znakomicie opowiada historię drugiej wojny światowej, nie tylko na zdjęciach, ale też dzięki audiowizualizacjom, interaktywnom mapom czy relacjom świadków. Główna wystawa to trzy bloki tematyczne: „Droga do wojny”, „Groza wojny” oraz „Długi cień wojny”. Zwiedzanie zajęło nam około trzech godzin. Zobaczcie na zdjęciach jak to wyglądało.

Będąc w Gdańsku warto też pojechać na Westerplatte. Początkowo chcieliśmy sobie zrobić długi spacer. Jednak po zweryfikowaniu trasy na mapie, postawiliśmy na samochód. I nie wiem ilu z Was, będąc w Gdańsku, pojechało zobaczyć bliżej Stocznię Gdańską. Jeżeli nie to koniecznie pojedźcie następnym razem.

A w Toruniu to już inna bajka – był kosmos i robienie własnych pierników 🙂 Chociaż wcale nie mieliśmy takich planów. Ale zaraz po wejściu do Muzeum Toruńskiego Piernika przemiła Pani mówi nam, że idealnie trafiliśmy, bo warsztaty zaczynają się za 10 minut i że rozumie, że wybieramy się na warsztaty i zwiedzanie, a tak w ogóle to tutaj są ulotki z informacjami, co możemy robić w Toruniu. No to się zgodziliśmy, bo głupio było nam odmówić. I dobrze, że tego nie zrobiliśmy.

Na warsztatach otrzymuje się trochę przygotowanego ciasta, drewnianą formę, trochę mąki i wałek. Pani prowadząca instruuje co po kolei robić. Na końcu podpisane pierniki trafiają do pieca. W tym czasie zwiedza się muzeum, a na koniec otrzymuje się upieczone pierniki. Piece, przyprawy, przepis na piernika, stare opakowania na pierniki i największa w tej części Europy kolekcja form piernikarskich, które pochodzą z okresu od XVII do XX w. – to wszystko można zobaczyć w muzeum, oprócz poznania historii dawnego właściciela fabryki Gustava Weese, jego rodziny i historii samego piernika.

To w Toruniu spotkaliśmy też przesympatycznych ludzi. Zawsze miałam takie wrażenie, że gdy się wchodzi do jakiejś sali w muzeum to wita nas pani lub pan, który strzeże wszystkich eksponatów, a przy tym chyba nieźle się nudzi. A w  Muzeum Historii Torunia było inaczej – pracownicy sami podchodzili i opowiadali o tym, co znajduje się na sali w nawiązaniu do historii miasta. To tutaj usłyszeliśmy historię umacniania się Torunia na tle innych miast. Między innym o tym, że na początku trzynastoletniej wony polsko-krzyżackiej, w Nieszawie (teraz to dzielnica Torunia), król polski nadał przywileje szlacheckie. W czasie tej wojny Toruń był mocnym wsparciem finansowym króla polskiego – przesyłał ogromne sumy pieniędzy. Po zakończeniu wojny trzynastoletniej II pokojem toruńskim Toruń umocnił swoją pozycję na równo z Gdańskiem i Elblągiem. Stało się tak też dzięki przywilejom od Kazimierza Jagiellończyka, dzięki którym Toruń zyskał prawno-ustrojową niezależność i silną gospodarkę. 

Tyle z historii, bo czas przenieść się w inną przestrzeń. W Toruniu warto też pójść na jeden z seansów do planetarium. Szczególnie jeżeli nigdy wcześniej się nie było. Tylko lepiej wcześniej sprawdzić repertuar, poczytać czego dotyczą seanse i wybrać coś dla siebie.

Spacerujemy

Spacery nad Motławą w Gdańsku mają swoją magię. Szczególnie wtedy, gdy wstajesz o piątej rano, aby zobaczyć wschód słońca i złapać golden hour na zdjęciach. I spotykasz tylko paru biegaczy. Poza tym w końcu puste ulice. Na prawdę bardzo polecam taki początek dnia. Choć równie urocze jest zwyczajne siedzenie z kawą nad Wisłą w Toruniu.

Jakby nie było, lubimy spacerować, a szczególnie wśród pięknych kamienic. Takie uliczki przykuwają naszą uwagę. W każdej próbujemy znaleźć coś odmiennego, a zarazem ciekawego w dekoracyjności fasad.

Podsumowujemy

Może w Gdańsku mniej zwiedzaliśmy, więcej robiliśmy zdjęć spacerując tu i tam. Czuć tutaj międzynarodowość tego miejsca. I nie mam nic przeciwko, oprócz faktu, że jak przystało na polskie miasto nadmorskie powinno być więcej smażalni ryb zamiast restauracji z wykwintną kuchnią śródziemnomorską. Toruń nie jest może tak mocno turystyczny, chociaż dużo tutaj wycieczek szkolnych i spotkaliśmy ich zdecydowanie więcej niż w Gdańsku. Za to ma swoją moc przyciągania. I wrócimy tu jeszcze na pewno.

Malutka