Robię to po swojemu

Co robię nie tak? Czyli zaległe podsumowanie września

Mój wrześniowy plan trafił szlag!
Niestety problemy z bólem w plecach wróciły jak bumerang. I wróciła też obawa o to, że może być gorzej. A może chęć powrotu do treningów była tak duża, że aż mnie przerosła?

DOBRZE JEST MIEĆ PLAN, ALE…

…warto go dopasować. Jeżeli zaczynasz coś robić według założonego planu, ale jednak Ci to nie wychodzi to warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić. Może narzucasz sobie zbyt dużo tempo? Może zaplanowane aktywności nie są dla Ciebie odpowiednie w tej chwili? Trzeba być elastycznym, a z czasem i planowanie  będzie bardziej skuteczne. Jeżeli odkryjesz na nowo to, co przynosi Ci radość i w czym aktualnie czujesz się dobrze, to będzie Ci łatwiej zorganizować się do działania. I najważniejsze – efektem planu musi być jakiś cel. Jakikolwiek. 5 treningów w tygodniu lub przebiegnięcie 5 km bez zatrzymywania się lub przeczytanie 2 książek w miesiącu. Inaczej trudno Ci będzie wytrwać w tym, co zaplanowałaś dla siebie.

JAKIE BŁĘDY POPEŁNIŁAM

No właśnie przestałam być elastyczna. Gdy zaczęłam się znowu źle czuć, plecy bolały, a i kolano zaczęło doskwierać, porzuciłam plan. Przestałam robić cokolwiek. A w tym zatraceniu nawet posunęłam się dalej – przestałam zdrowo się odżywiać i zapomniałam o swoich zdrowych nawykach. Na szczęście pilnowałam wagi i nie pozwoliłam na to, żeby przekroczyła 56 kg. Inaczej byłoby bardzo źle. Ważne jest to, że nadal mam ochotę na powrót do ćwiczeń, może mniej intensywnych, ale jednak do aktywności w ogóle.
Sylwia Prawdzik z programu „Chudnij z głową” wrzuciła ostatnio 30-dniowe wyzwane. Zapisałam się i mam nadzieję, że powolutku pozwoli mi to wrócić dobre tory. Praca z Sylwią ostatnim razem przyniosła bardzo dobre efekty. Jakby nie było to waga od zakończenia programu nie zmieniła się, czyli zaliczyłam spadek wagi bez efektu jo-jo. Teraz już wiem, że z góry narzucone diety nigdy nie były dla mnie, ale praca nad nawykami i sposobem myślenia daje długotrwały efekt w postaci zdrowego ciała i samopoczucia.

PLAN NA PAŹDZIERNIK

Plan jest, ale taki dla tych początkujących, taki, żeby poznać siebie na nowo i zobaczyć, które treningi mi teraz odpowiadają. Jestem teraz w trochę innej rzeczywistości niż przed moim problemem z wypadnięciem dysku. Niestety we wrześniu trudno mi było się z tym pogodzić i przez to myślałam, że może być jak dawniej. Wystarczy więcej pilatesu na odcinek lędźwiowy kręgosłupa i już. Być może teraz skorzystam z pomocy specjalisty, fizjoterapeuty. To wszystko jeszcze przede mną.
Będzie więcej obserwacji tego co dla mnie dobre. Marszobiegi zamiast biegów na dobry start i dodatkowe treningi uzupełniające. Powrót do regularnych i zbilansowanych posiłków. I dużo jesiennego spacerowania z M. 🙂

malutkaposwojemu