LifestylePoSwojemu

Co dalej z moim blogowaniem?

Lubię swoją małą przestrzeń w internecie. To tu dzielę się z Wami moimi wrażeniami z podróży, praktycznymi wskazówkami i moim podejściem do różnych spraw „lifestylowych”. Ale mój blog żyje poniekąd swoim życiem. Dlaczego?

O tym, co ważne

Nie sprawdzam statystyk i nie liczę kolejnych polubień, ponieważ obecnie nie jest to istotą tego miejsca. Mini-blogowanie traktuję jako hobby. Jestem tu, bo od czasu do czasu chcę Wam coś dać od siebie. Może ktoś z tego skorzysta, a może nie. Jednak opublikowanie każdego kolejnego wpisu mnie samej dodaje jakiejś energii i motywacji do robienia tego dalej. Jednocześnie zdaję sobie też sprawę z tego, że wiele można w nich poprawić i że samego blogowania jeszcze muszę się nauczyć, bo wiem jak ważny jest na przykład dobry content. I dlatego potrzebuję tego miejsca – dla samorozwoju.

Wiem, że wpisy są nieregularne, a w ostatnim roku pojawiały się bardzo rzadko. Tak się stało, bo w roku 2019 postawiłam na rodzinę. Pojawił się mały człowiek w naszej rodzinie, któremu w duchu rodzicielstwa bliskości poświęcam daję dużo swojego czasu. Pierwsze miesiące docierania się, trudne kilkumiesięczne początki karmienia piersią, rozszerzanie diety, rehabilitacja i wiele innych rzeczy sprawiło, że ułożyłam w głowie na nowo swoje priorytety. Jednak mój mały człowiek z każdym dniem staje się coraz bardziej samodzielny, a dzień powrotu do regularnej pracy zbliża się dużymi krokami. I czas tak szybko leci, że aż trudno uwierzyć, że niebawem Filip skończy swój pierwszy rok.

Nie lubię postanowień noworocznych, ale przyznaję, że koniec tego roku to będzie dobry czas na małe podsumowania i ustalenie nowych celów na nadchodzący rok. To też będzie dobry czas na nowe zorganizowanie swojego życia domowo-roboczego w naszej małej rodzinie. Bo ważne są nie tylko moje potrzeby, ale też potrzeby malucha i męża fotografa – freelancera.

 

Co się nie(dzieje) na moim Instagramie?

Mój Instagram zastygł. Więcej byłam offline niż online. A gdy już byłam online to na IG zaglądałam głównie po to, żeby znaleźć ciekawe przepisy w duchu BLW lub posłuchać/ poczytać interesujące mnie stories. Sama przestałam publikować, bo na robienie zdjęć aparatem i ich obróbkę nie mam obecnie zbyt wiele czasu, a te zrobione moim telefonem nie wpisują się dobrze w mój aktualny feed i wypadają kiepsko. Serio. Moja komórka zrobiła się leciwa, a aparat w nim już trochę niedomaga. Niestety. Pomijając jednak efekt ładnego zdjęcia to jestem zdania, że lepiej jak zdjęcie ma jakąś wartość dodaną – treść lub samo w sobie wyraża coś, co zaciekawi ogladającego. Inaczej konto blogera na IG przestaje mieć sens, bo nic nie wnosząca treść nie przyciąga niczyjej uwagi, a wręcz odpycha. Dlatego wolę wrzucić coś rzadziej, ale z jakimś konkretem. I jeszcze coś – lubię być offline. Zachwycać się momentami i nie wyciągać przy tym telefonu po to, żeby zrobić zdjęcie. Gdyby nie to, że mój mąż przesyła mi zdjęcia synka na bieżąco to szczerze – miałabym ich naprawdę niewiele na swoim telefonie. Po prostu żyję i cieszę się chwilami spędzonymi razem i nie mam potrzeby robienia setnego podobnego zdjęcia.

I na krótki koniec

Najlepsze pomysł na teksty, ba! nawet całe zdania, które tworzyłyby niezłą treść, przychodzą mi do głowy..gdy już położę się wieczorem do łóżka lub pod prysznicem. Wtedy zawsze myślę, jak dobrze byłoby to nagrać i potem sobie odtworzyć, ale jednak warunki (śpiący syn w łóżeczku i szum wody w łazience) nie pozwalają mi na razie tego zrobić. Dlatego sama sobie życzę „być więcej i częściej” w 2020.

 

Malutka