Bullet journalRobię to po swojemu

Cele i marzenia zawsze spisz na kartce papieru

Zdziwiłam się mocno, kiedy zobaczyłam cele, które spisałam na początku 2017 roku. A potem usłyszałam Michała z jakoszczedzacpieniadze.pl w podcaście Jak przygotować plan roczny i dobrze określić cele, w którym mówi między innymi o tym, że cele muszą być spisane na papierze.
I w moim przypadku faktycznie się to sprawdziło. Chyba nabierają one wtedy jakiejś innej mocy 🙂

Weź kartę papieru i spisze swoje cele i marzenia

Mocno się zdziwiłam, gdy otworzyłam pierwsze kartki mojego plannera z 2017 roku. Okazało się, że udało mi się zrealizować założone cele w prawie 3/4, chociaż w ciągu roku tak na prawdę do nich nie zaglądałam, działałam po swojemu, bez jakiegoś konkretnego ukierunkowania na nie.

Bieganie
Przygotowywałam się przez ponad pół roku do Biegnij Warszawo w październiku. Ostatecznie z powodu kontuzji nie udało mi się wziąć udziału w tym wydarzeniu. Co prawda zapisałam sobie, że będzie to półmaraton, jednak ostatecznie liczy się to, że przez prawie cały rok ćwiczyłam, biegałam, rozciągałam się dla zdrowia.

Newsletter
Ten pomysł porzuciłam już na początku roku. Mój blog nie rozwija się w jakimś szczególnie dobrym tempie. Ja też szybko straciłam motywację, aby ją odzyskać dopiero w grudniu. Chciałabym, żeby newsletter coś dawał stałym czytelnikom. A tak na prawdę tych czytelników nie ma zbyt wielu. Ja sama bardziej piszę w ramach samorozwoju i po to, żeby podzielić się własnymi spostrzeżeniami lub wykonanymi pracami. Być może kiedyś w przyszłości, gdy pojawi się więcej followersów, pojawi się się też newsletter 😉

Angielski
Może mój poziom posługiwania się tym językiem nie jest jeszcze mega satysfakcjonujący. Niemniej jednak zrobiłam duży krok do przodu. Podjęłam się rozmów i odpisywania na mejle dla anglojęzycznych klientów w mojej pracy. Szukałam różnych rozwiązań, które pomogłyby mi w samodzielnej nauce, skorzystałam też z kursu w pracy. Nie uczyłam się jednak regularnie i to na pewno wymaga dużej pracy w nadchodzącym roku.

Schudnę do 54 kg
Ha! Niemożliwe stało się możliwe! Szczerze chyba rok temu nie wierzyłam, że to mi się uda. A udało się nie tylko osiągnąć wagę, w której dobrze się czuję, ale też ją utrzymać. Wiem, że praca nad zdrowymi nawykami cały czas trwa. Nie chciałabym zaprzepaścić tego, co już udało mi się osiągnąć i osiąść na laurach tylko na chwilę.

Czas na 2018 rok

Zamierzam przede wszystkich pracować nad dobrą organizacją czasu – tak, żeby wykorzystać go jak tylko potrafię najlepiej. Ostatnio jak mantra gadam o tym, że życie jest krótkie i szkoda poświęcić go na spanie i oglądanie kolejnego serialu na Netflixie. Wiem, że mogę go wykorzystać lepiej.

Dawać coraz lepsze treści na bloga.

Uprawiać sport, który dodaje mi endorfin.

Czytać fascynujące książki.

Sprawdzać zdrowe przepisy, bo w zdrowym ciele – zdrowy duch.

Pracować nad dobrymi nawykami i wypełniać każdy dzień pozytywnymi afirmacjami.

Modlić się, bo wiara czyni cuda i góry przenosi.

W mojej etatowej pracy dawać z siebie więcej, z motywacją i zaangażowaniem.

Być odważną i podejmować wyzwania.

Podróżować i robić zdjęcia, a potem tworzyć piękne albumy, do których wraca się z nieodpartą chęcią przeżycia tego jeszcze raz.

Bo każdy kolejny rok jest taki, jak sami tego chcemy.

malutka